SPRAWOZDANIE Z
POBYTU POLSKIEJ DELEGACJI W TURCJI,
W DNIACH 8-11.04.2014 R.,
W RAMACH PROJEKTU COMENIUS
PN. „NASZA MAŁA, WIELKA OJCZYZNA”
W DNIACH 8-11.04.2014 R.,
W RAMACH PROJEKTU COMENIUS
PN. „NASZA MAŁA, WIELKA OJCZYZNA”
Turcja
powitała nas ciepłym, pogodnym wieczorem, zapachem figowców, drzew oliwnych i
przepięknym krajobrazem. Góry, morze, rozłożyste pinie,
strzeliste palmy, to widok dla nas dość egzotyczny. W hotelu miłe przyjęcie, chociaż obsługa
prawie tureckojęzyczna, na szczęście zawsze była z nami Sezin mówiąca po
angielsku. Mimo, że pokój hotelowy miesił się na piątym piętrze, zgiełk
uliczny słychać było przez całą noc. Turgutlu, bo do tej miejscowości
przyjechałyśmy jest ponad 100 tysięcznym
miastem, położonym na trasach do Manisy i Izmiru, ważnego,
trzeciego, co do wielkości miasta w Turcji, w którym szeroko
rozwija się przemysł.
Rankiem, po
przepysznym śniadaniu pojechałyśmy do Mehmet Altan Anaokulu, przedszkola
dla dzieci 3-6-letnich.
I, tu-
niespodzianka! Ostatnie zmiany sprawiły, że teraz dyrektorem przedszkola jest mężczyzna, Veysel Gençer,
przesympatyczny, wesoły, mówiący po angielsku pan.
W przedszkolu cisza przed występami: dzieci zaprezentowały piosenki i tańce specjalnie przygotowane na nasz przyjazd, jednak największą radość, a i wzruszenie sprawiła nam grupa najstarsza, która zatańczyła „Kłanianego” i zaśpiewała „Poszło dziewczę” po polsku! Przepiękny, rozrzewniający występ!
W przedszkolu cisza przed występami: dzieci zaprezentowały piosenki i tańce specjalnie przygotowane na nasz przyjazd, jednak największą radość, a i wzruszenie sprawiła nam grupa najstarsza, która zatańczyła „Kłanianego” i zaśpiewała „Poszło dziewczę” po polsku! Przepiękny, rozrzewniający występ!
Ten dzień był bardzo
długi i obfitował w szereg zajęć związanych z projektem: najpierw spotkanie, na
którym podsumowaliśmy kolejny etap pracy, potem …malowanie
dłoni, bowiem wspaniałym pomysłem dyrektora, pana Veysela Gençera było namalowanie
drzewa na budynku przedszkola, a na nim każda z nas, nauczycielek z
Finlandii, Turcji i Polski odbiła swoją dłoń. Drzewo nazwano „Drzewem Pamięci”- znakomita pamiątka na lata!
Pogoda piękna, w Turcji
już wiosna w pełni. W ogrodzie przedszkolnym zorganizowano
dla nas posiłek złożony tylko z potraw regionalnych. Pokazano
nam, jak się robi i jak się je tradycyjny kebab, do czego służy chlebek
pita, na ile sposobów można przyrządzić fasolę i soczewicę, a do tego
dużo, dużo, herbaty i kawy parzonej oczywiście po
turecku. Po przepysznym poczęstunku czas na ruch. Poszłyśmy do
kolejnego przedszkola,
w którym dyrektorem jest również mężczyzna. Przedszkole mieści się w biedniejszej części Turgutlu i wszyscy starają się o pomoc w jego doposażeniu. Dzieci w bardzo pomysłowych strojach przedstawiły nam tańce z różnych części świata. Potem zwiedzałyśmy przedszkole, które okazało się nowoczesnym, niemal przezroczystym miejscem, bowiem prawie wszystkie drzwi i ściany były… szklane. Dzieci wszędzie radosne, witały się z nami po angielsku, zdawały się ciągle uśmiechać.
w którym dyrektorem jest również mężczyzna. Przedszkole mieści się w biedniejszej części Turgutlu i wszyscy starają się o pomoc w jego doposażeniu. Dzieci w bardzo pomysłowych strojach przedstawiły nam tańce z różnych części świata. Potem zwiedzałyśmy przedszkole, które okazało się nowoczesnym, niemal przezroczystym miejscem, bowiem prawie wszystkie drzwi i ściany były… szklane. Dzieci wszędzie radosne, witały się z nami po angielsku, zdawały się ciągle uśmiechać.
Wieczór, po
spacerze po Turgutlu, spędziłyśmy na kolacji u Ümran. Zapoznałyśmy się
z ciekawym zwyczajem zasiadania przy stole najpierw mężczyzn, a potem kobiet i dzieci. Chodzi o mężczyzn żonatych, których żony były obecne na kolacji. My, kobiety, jako goście siedziałyśmy razem z mężczyznami. Przyznam, że trochę nas to krepowało, ale szacunek dla tradycji każdego narodu trzeba zachować. Wracałyśmy cichymi ulicami, gdzie pachniał jaśmin, dojrzewały figi i wiał już nieco chłodny wiatr. Po dniu pełnym wrażeń zasnęłyśmy natychmiast.
z ciekawym zwyczajem zasiadania przy stole najpierw mężczyzn, a potem kobiet i dzieci. Chodzi o mężczyzn żonatych, których żony były obecne na kolacji. My, kobiety, jako goście siedziałyśmy razem z mężczyznami. Przyznam, że trochę nas to krepowało, ale szacunek dla tradycji każdego narodu trzeba zachować. Wracałyśmy cichymi ulicami, gdzie pachniał jaśmin, dojrzewały figi i wiał już nieco chłodny wiatr. Po dniu pełnym wrażeń zasnęłyśmy natychmiast.
Trzeci dzień, jak się okazało był
jeszcze bardziej urozmaicony niż poprzedni! Wybraliśmy się z wycieczką do Manisy i
Izmiru. Dwa pięknie położone miasta, z mnóstwem zabytków z
wielowiekowej historii Turcji. Najpierw Manisa, jej przedmieścia i Kamień Płaczącej Niobe…
Zainteresowanych odsyłam do mitologii, tragiczna, ale wzruszająca historia.
Dalej
wizyta w muzeum ceremonii Melvewi Sema, czyli słynnego tańca derwiszów. Korzenie Mevlevi sięgają XII wieku.
Charakterystyczną cechą członków tego zakonu jest medytacja w ruchu w postaci szeregu figur „tanecznych", z których najbardziej
widowiskowym jest umiejętność szybkiego wirowania (stąd nazwa). Przed rozpoczęciem wirowania zrzucają z siebie czarne szaty, pozostając w długiej, nieskazitelnie białej sukni. Na głowach mają wysokie, filcowe
kapelusze - znak nagrobka. Wirując wyglądają jak kwiaty.
Sposób, w który derwisze
trzymają ramiona i dłonie podczas sema (tańca) również posiada
symboliczną wymowę. Derwisz może być uważany za przekaźnik łaski
pochodzącej z góry, a którą on kieruje na ziemię. Historia
dla nas prawie zupełnie nieznana, a pobyt w muzeum
i ciekawy przekaz przewodnika wyjaśnił nam niemal wszystko.
i ciekawy przekaz przewodnika wyjaśnił nam niemal wszystko.
Potem chwila relaksu przy tradycyjnie
parzonej kawie, w tygielku na palenisku- dla smakoszy, delicje!
Izmir-trzecie, co do
wielkości miasto Turcji. Zgiełk, kolory, mnóstwo samochodów,
turystów, kolorowe bazary, wiatr od morza egejskiego… to wszystko powoduje, że będziemy pamiętać o tych
miejscach długo…
Następnego dnia
zostałyśmy zaproszone do szkoły podstawowej na przedmieściu Turgutlu,
w której mieści się także przedszkole. Szkoła nowa, nowoczesna, ale
bardzo biedna. Dzieci pochodzą z rodzin rolniczych z okolicznych wsi.
Niestety, dzieci nie mają zabawek, wyposażenia i
dlatego przepiękną akcję zorganizowały nauczycielki z przedszkola
Anaoukulu, której celem było „dzielenie się tym, co mam, z tymi, którzy nie mają nic”. Dzieci
przyniosły zabawki, które chciały oddać swoim nieznanym koleżankom i
kolegom w przedszkolu wiejskim. Nie szkodzi, że jedno dziecko dostało piękną Barbie, a inne, lekko zużyte auto - dzieci cieszyły się z upominków, jak nigdy dotąd! Na pewno takie działanie jest godne naśladowania nie tylko w krajach biedniejszych, a nawet powinno być dawane za przykład pomocy w krajach bogatych.
Za podręczniki i
wszystkie pomoce w szkole płaci państwo. Bardzo duży nacisk
kładzie się na naukę języków obcych, przyrodę, historię. Dzieci roześmiane,
wesołe, biegały za nami całując po rękach, przez, co okazywały szacunek.
Sytuacja dość krepująca, ale jeszcze bardziej dla nas
niespotykanym zachowaniem było traktowanie nas, jak osoby znane! Dzieci biegały
za nami prosząc o podpisy na… książkach, zeszytach, piórnikach. Wyjaśniono nam, że jesteśmy pierwszymi
ludźmi z zagranicy, którzy ich odwiedzili, po prostu nie
znali innych narodowości.
Po
bardzo miłej, acz zaskakującej wizycie w szkole pojechaliśmy na mały
poczęstunek do babci jednej z nauczycielek. I znowu miałyśmy okazję poznać zwyczaje
ludzi na wsi zarówno związanych z jedzeniem, jak i okazywaniem
szacunku ludziom starszym. I nadszedł czas wyjazdu…
Turcja
-kraj wielokulturowy, coraz bardziej wychylający się ku Europie
z poszanowaniem swoich zwyczajów, tradycji. Kraj piękny, ciepły, kolorowy…
z poszanowaniem swoich zwyczajów, tradycji. Kraj piękny, ciepły, kolorowy…
Wizyta w
Turcji pozwoliła nam w krótkim czasie poznać bardzo wiele
tajemnic życia codziennego prawdziwej Turcji. Nie tej z folderów,
wczasowych hoteli, basenów i drogich sklepów, ale tej z ulic miasta małego,
pachnącego jeszcze „zgliszczami” dawnego systemu. Tej, w której
domy nowe sąsiadują ze starymi, niemal zapadającymi się, tej, w
której biedę zna wielu ludzi. Ale też Turcji,
gdzie młodzież uczy się języków obcych, coraz częściej wyjeżdża na
zagraniczne projekty, chce się uczyć, poznawać świat, rozwijać się umysłowo i
duchowo. Turcji, która chce wejść do Unii Europejskiej, aby dalej się pracować nad
samorozwojem, żyć spokojnie i z nadzieją patrzeć na jutro.
Była to
bardzo piękna, edukacyjna wyprawa. Dziękujemy naszym
partnerom z Turcji!
Tekst: Anna
Czajka
Zdjęcia: Anna Schmidt
Zdjęcia: Anna Schmidt






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz