wtorek, 22 kwietnia 2014

Pozostały wspomnienia...



SPRAWOZDANIE Z POBYTU POLSKIEJ DELEGACJI W TURCJI,
W DNIACH 8-11.04.2014 R.,
W RAMACH PROJEKTU COMENIUS
PN. „NASZA MAŁA, WIELKA OJCZYZNA”




Turcja powitała nas ciepłym, pogodnym wieczorem, zapachem figowców, drzew oliwnych i przepięknym krajobrazem. Góry, morze, rozłożyste pinie, strzeliste palmy, to widok dla nas dość egzotyczny. W hotelu miłe przyjęcie, chociaż obsługa prawie tureckojęzyczna, na szczęście zawsze była z nami Sezin mówiąca po angielsku. Mimo, że pokój hotelowy miesił się na piątym piętrze, zgiełk uliczny słychać było przez całą noc. Turgutlu, bo do tej miejscowości przyjechałyśmy jest ponad 100 tysięcznym miastem, położonym na trasach do Manisy i Izmiru, ważnego, trzeciego, co do wielkości miasta w Turcji, w którym szeroko rozwija się przemysł.
Rankiem, po przepysznym śniadaniu pojechałyśmy do Mehmet Altan Anaokulu, przedszkola dla dzieci 3-6-letnich.






I, tu- niespodzianka! Ostatnie zmiany sprawiły, że teraz dyrektorem przedszkola jest mężczyzna, Veysel Gençer, przesympatyczny, wesoły, mówiący po angielsku pan.
W przedszkolu cisza przed wyst
ępami: dzieci zaprezentowały piosenki i tańce specjalnie przygotowane na nasz przyjazd, jednak największą radość, a i wzruszenie sprawiła nam grupa najstarsza, która zatańczyła „Kłanianego” i zaśpiewała „Poszło dziewczę” po polsku! Przepiękny, rozrzewniający występ!


Ten dzień był bardzo długi i obfitował w szereg zajęć związanych z projektem: najpierw spotkanie, na którym podsumowaliśmy kolejny etap pracy, potem …malowanie dłoni, bowiem wspaniałym pomysłem dyrektora, pana Veysela Gençera było namalowanie drzewa na budynku przedszkola, a na nim każda z nas, nauczycielek z Finlandii, Turcji i Polski odbiła swoją dłoń. Drzewo nazwano „Drzewem Pamięci”- znakomita pamiątka na lata!
Pogoda piękna, w Turcji już wiosna w pełni. W ogrodzie przedszkolnym zorganizowano dla nas posiłek złożony tylko z potraw regionalnych. Pokazano nam, jak się robi i jak się je tradycyjny kebab, do czego służy chlebek pita, na ile sposobów można przyrządzić fasolę i soczewicę, a do tego dużo, dużo, herbaty i kawy parzonej oczywiście po turecku. Po przepysznym poczęstunku czas na ruch. Poszłyśmy do kolejnego przedszkola,
w którym dyrektorem jest równie
ż mężczyzna. Przedszkole mieści się w biedniejszej części Turgutlu i wszyscy starają się o pomoc w jego doposażeniu. Dzieci w bardzo pomysłowych strojach przedstawiły nam tańce z różnych części świata. Potem zwiedzałyśmy przedszkole, które okazało się nowoczesnym, niemal przezroczystym miejscem, bowiem prawie wszystkie drzwi i ściany były… szklane. Dzieci wszędzie radosne, witały się z nami po angielsku, zdawały się ciągle uśmiechać.
Wieczór, po spacerze po Turgutlu, spędziłyśmy na kolacji u Ümran. Zapoznałyśmy się
z ciekawym zwyczajem zasiadania przy stole najpierw m
ężczyzn, a potem kobiet i dzieci. Chodzi o mężczyzn żonatych, których żony były obecne na kolacji. My, kobiety, jako goście siedziałyśmy razem z mężczyznami. Przyznam, że trochę nas to krepowało, ale szacunek dla tradycji każdego narodu trzeba zachować. Wracałyśmy cichymi ulicami, gdzie pachniał jaśmin, dojrzewały figi i wiał już nieco chłodny wiatr. Po dniu pełnym wrażeń zasnęłyśmy natychmiast.
Trzeci dzień, jak się okazało był jeszcze bardziej urozmaicony niż poprzedni! Wybraliśmy się z wycieczką do Manisy i Izmiru. Dwa pięknie położone miasta, z mnóstwem zabytków z wielowiekowej historii Turcji. Najpierw Manisa, jej przedmieścia i Kamień Płaczącej Niobe… Zainteresowanych odsyłam do mitologii, tragiczna, ale wzruszająca historia.



Dalej wizyta w muzeum ceremonii Melvewi Sema, czyli słynnego tańca derwiszów. Korzenie Mevlevi sięgają XII wieku. Charakterystyczną cechą członków tego zakonu jest medytacja w ruchu w postaci szeregu figur „tanecznych", z których najbardziej widowiskowym jest umiejętność szybkiego wirowania (stąd nazwa). Przed rozpoczęciem wirowania zrzucają z siebie czarne szaty, pozostając w długiej, nieskazitelnie białej sukni. Na głowach mają wysokie, filcowe kapelusze - znak nagrobka. Wirując wyglądają jak kwiaty. Sposób, w który derwisze trzymają ramiona i dłonie podczas sema (tańca) również posiada symboliczną wymowę. Derwisz może być uważany za przekaźnik łaski pochodzącej z góry, a którą on kieruje na ziemię. Historia dla nas prawie zupełnie nieznana, a pobyt w muzeum
i ciekawy przekaz przewodnika wyja
śnił nam niemal wszystko.




Potem chwila relaksu przy tradycyjnie parzonej kawie, w tygielku na palenisku- dla smakoszy, delicje!
            Izmir-trzecie, co do wielkości miasto Turcji. Zgiełk, kolory, mnóstwo samochodów, turystów, kolorowe bazary, wiatr od morza egejskiego… to wszystko powoduje, że będziemy pamiętać o tych miejscach długo…
Kilka razy na dzień słychać charakterystyczne azan -wezwanie do modlitwy muzułmańskiej, która teraz odbywa się tylko w meczetach. Dowiedziałyśmy się także, że przed modlitwą trzeba się umyć w specjalnie do tego wybudowanej studni, a kolejność mycia każdej części ciała ma również znaczenie.
            Następnego dnia zostałyśmy zaproszone do szkoły podstawowej na przedmieściu Turgutlu, w której mieści się także przedszkole. Szkoła nowa, nowoczesna, ale bardzo biedna. Dzieci pochodzą z rodzin rolniczych z okolicznych wsi. Niestety, dzieci nie mają zabawek, wyposażenia i dlatego przepiękną akcję zorganizowały nauczycielki z przedszkola Anaoukulu, której celem było „dzielenie się tym, co mam, z tymi, którzy nie mają nic”. Dzieci przyniosły zabawki, które chciały oddać swoim nieznanym koleżankom i kolegom
w przedszkolu wiejskim. Nie szkodzi,
że jedno dziecko dostało piękną Barbie, a inne, lekko zużyte auto - dzieci cieszyły się z upominków, jak nigdy dotąd! Na pewno takie działanie jest godne naśladowania nie tylko w krajach biedniejszych, a nawet powinno być dawane za przykład pomocy w krajach bogatych.
Za podręczniki i wszystkie pomoce w szkole płaci państwo. Bardzo duży nacisk kładzie się na naukę języków obcych, przyrodę, historię. Dzieci roześmiane, wesołe, biegały za nami całując po rękach, przez, co okazywały szacunek. Sytuacja dość krepująca, ale jeszcze bardziej dla nas niespotykanym zachowaniem było traktowanie nas, jak osoby znane! Dzieci biegały za nami prosząc o podpisy na… książkach, zeszytach, piórnikach. Wyjaśniono nam, że jesteśmy pierwszymi ludźmi z zagranicy, którzy ich odwiedzili, po prostu nie znali innych narodowości.
            Po bardzo miłej, acz zaskakującej wizycie w szkole pojechaliśmy na mały poczęstunek do babci jednej z nauczycielek. I znowu miałyśmy okazję poznać zwyczaje ludzi na wsi zarówno związanych z jedzeniem, jak i okazywaniem szacunku ludziom starszym. I nadszedł czas wyjazdu…
            Turcja -kraj wielokulturowy, coraz bardziej wychylający się ku Europie
z poszanowaniem swoich zwyczajów, tradycji. Kraj pi
ękny, ciepły, kolorowy…
Wizyta w Turcji pozwoliła nam w krótkim czasie poznać bardzo wiele tajemnic życia codziennego prawdziwej Turcji. Nie tej z folderów, wczasowych hoteli, basenów i drogich sklepów, ale tej z ulic miasta małego, pachnącego jeszcze „zgliszczami” dawnego systemu. Tej, w której domy nowe sąsiadują ze starymi, niemal zapadającymi się, tej, w której biedę zna wielu ludzi. Ale też Turcji, gdzie młodzież uczy się języków obcych, coraz częściej wyjeżdża na zagraniczne projekty, chce się uczyć, poznawać świat, rozwijać się umysłowo i duchowo. Turcji, która chce wejść do Unii Europejskiej, aby dalej się pracować nad samorozwojem, żyć spokojnie i z nadzieją patrzeć na jutro.
Była to bardzo piękna, edukacyjna wyprawa. Dziękujemy naszym partnerom z Turcji!





Tekst: Anna Czajka
Zdj
ęcia: Anna Schmidt

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz