Sprawozdanie
z pobytu delegacji polskiej
w Porvoo, w Finlandii,
w ramach projektu Comenius
w Porvoo, w Finlandii,
w ramach projektu Comenius
„Nasza
mała, wielka ojczyzna”
Do Porvoo, w Finlandii dotarłyśmy
wieczorem, ok. godz. 21.00, tamtejszego czasu. Powitała nas Niina, która
zaprowadziła nas do hotelu Spaare, w którym miałyśmy spędzić kilka kolejnych
dni, a właściwie nocy, bowiem program pobytu był szczelnie wypełniony.
Przedszkole i szkoła podstawowa
Już
następnego ranka, po śniadaniu, ok. godz. 8.45 wraz z partnerkami z Turcji zostałyśmy zawiezione do przedszkola Kuutamopolku, gdzie powitano nas
pięknym tortem w kształcie i z obrazem logo projektu. Nastąpiły występy dzieci,
które były bardzo nieśmiałe i w dużej mierze wspomagane przez nauczycielki.
Pioseneczki były radosne, przebrania kolorowe, a nóżki dzieci… bose. Dalej
zostałyśmy oprowadzone po przedszkolu, które zrobiło na nas bardzo pozytywne
wrażenie, szczególnie ciszą, jaka
w nim panowała, dużą liczbą pomieszczeń i wszędzie obecnymi dziećmi. „Jak to w przedszkolu”- powiedzielibyśmy, jednak w naszych przedszkolach dzieci nie wychodzą poza salę bez pozwolenia, a już o spacerach do różnych miejsc w obrębie przedszkola nie może być mowy. Jest to podyktowane tylko i wyłącznie bezpieczeństwem dzieci.
w nim panowała, dużą liczbą pomieszczeń i wszędzie obecnymi dziećmi. „Jak to w przedszkolu”- powiedzielibyśmy, jednak w naszych przedszkolach dzieci nie wychodzą poza salę bez pozwolenia, a już o spacerach do różnych miejsc w obrębie przedszkola nie może być mowy. Jest to podyktowane tylko i wyłącznie bezpieczeństwem dzieci.
W Porvoo dzieci były wszędzie: na stołach, w
łazienkach, w basenie, na korytarzu przebierając się w różne stroje, czytały
wraz z opiekunką książki w specjalnym kąciku, inne szły na pierwsze piętro na
gimnastykę i my podążyłyśmy za tą właśnie grupą. Sala gimnastyczna pożyczona od
szkoły podstawowej, która mieści się na pierwszym piętrze przedszkola właśnie,
była ogromna i wypełniona różnorakim sprzętem sportowym. Sądziłyśmy, że
niektóre elementy będą zdjęte, podwieszone, bo wydawałoby się, że dzieci 5,
6-letnie nie potrafią jeszcze wspiąć się na skrzynię, „przelecieć” zawieszone
na linie kilka metrów, a zrobienie przewrotu na linach trąciło już akrobatyką!
I cóż się okazało? Wszystkie robiły to świetnie, z dużą wprawą i w bezpiecznych
warunkach!
Po „akrobatyce” zaproszono nas na obiad do szkolnej stołówki. Wszystkie dzieci, nawet te młodsze nakładały sobie posiłek same, tyle, ile chciały i to, co chciały. My również dosiadłyśmy się do dzieci, razem z nimi siedziały też wszystkie panie nauczycielki i pani dyrektor. Jedzenie było skromne, jednodaniowe, nieprzyprawione. Dzieci i dorośli takie właśnie jedli. Talerze oddawali puste. Do picia była woda i mleko, prosto z kartonu.
Po „akrobatyce” zaproszono nas na obiad do szkolnej stołówki. Wszystkie dzieci, nawet te młodsze nakładały sobie posiłek same, tyle, ile chciały i to, co chciały. My również dosiadłyśmy się do dzieci, razem z nimi siedziały też wszystkie panie nauczycielki i pani dyrektor. Jedzenie było skromne, jednodaniowe, nieprzyprawione. Dzieci i dorośli takie właśnie jedli. Talerze oddawali puste. Do picia była woda i mleko, prosto z kartonu.
Po południu zaproszono nas na… narty!
Oczywiście cały sprzęt jest w przedszkolu. Dzieci korzystają z niego zimą
niemal codziennie. Było bardzo wesoło i przyjemnie!
Wieczorem rodziny dzieci zaprosiły nas
na posiłek. Były to tradycyjne potrawy fińskie.
U nas, znany nam gulasz i na deser naleśniki. Rodzina bardzo miła, gościnna i zupełnie nieskrępowana obecnością, bądź, co bądź obcokrajowców.
U nas, znany nam gulasz i na deser naleśniki. Rodzina bardzo miła, gościnna i zupełnie nieskrępowana obecnością, bądź, co bądź obcokrajowców.
Drugi
dzień przepełniony był pracą nad projektem: wymieniałyśmy nośniki
z tańcami i przyśpiewkami, uczyłyśmy się „na żywo” owych tańców, tłumaczyłyśmy znaczenie przyśpiewek. To było bardzo efektywne przedpołudnie.
z tańcami i przyśpiewkami, uczyłyśmy się „na żywo” owych tańców, tłumaczyłyśmy znaczenie przyśpiewek. To było bardzo efektywne przedpołudnie.
Po meetingu pojechałyśmy do szkoły Tulliporti,
która jest szkołą dla dzieci niepełnosprawnych. I znowu- wszędzie dzieci,
młodzież w różnym wieku i z różnym stopniem upośledzenia umysłowego i
ruchowego. Z każdym z dzieci jeden opiekun. Zajęcia prowadzone z różnym
natężeniem czasowym i dydaktycznym. Wszędzie mnóstwo sprzętu do nauki w sposób sensoryczny,
pełno „pisma” obrazkowego, którym dzieci posługują się bardzo sprawnie. Były
pomieszczenia-mieszkanie, w których dzieci przysposabiały się do życia w
społeczeństwie. Różne pracownie, warsztaty, sale sportowe, baseny… Dzieci nie
były w salach. Kto mógł chodził swobodnie. W stołówce również samoobsługa.
Byłyśmy bardzo pozytywnie zaskoczone. Miało się wrażenie, że opiekunom bardzo
zależy na losie „swojego” dziecka. Wszystkie były radosne, uśmiechnięte.
Finowie uwielbiają saunę i sport. Każdy
moment życia dziecka jest zagospodarowany
i większą część zajmuje sport. Łyżwy, narty, skoki narciarskie (niedaleko leży Lahti!), każde dziecko coś trenuje. Zaproszono nas na pokaz łyżwiarstwa synchronicznego. Wokół lodowiska biegali mali chłopcy rozgrzewający się do treningu hokeja… To był naprawdę piękny moment naszego pobytu!
i większą część zajmuje sport. Łyżwy, narty, skoki narciarskie (niedaleko leży Lahti!), każde dziecko coś trenuje. Zaproszono nas na pokaz łyżwiarstwa synchronicznego. Wokół lodowiska biegali mali chłopcy rozgrzewający się do treningu hokeja… To był naprawdę piękny moment naszego pobytu!
A wieczorem sauna, taniec boso na śniegu
i ciepłe jacuzzi… to był też miły moment.
Ostatniego
dnia poszłyśmy do przedszkola dziennej opieki Sutumäki oraz
do dwujęzycznego przedszkola szwedzko-duńskiego. Przestrzeń, świetne wyposażenie, spokój, to nas zauroczyło. Dwa-trzy pomieszczenia dla jednej ok. 25-os. grupy dzieci! Specjalista, który przychodzi do dzieci indywidualnie. A wszystko to na koszt państwa! Dzieci bawiące się w kałużach, w głębokim śniegu, a przede wszystkim stawianie na SAMODZIELNOŚĆ dzieci w szerokim tego słowa znaczeniu. Normalna, dorosła wysokość mebli w przedszkolach i szkołach. Dzieci radzą sobie niemal na każdym polu dziecięcego życia już od pierwszego roku! Te wrażenia, a także duży spokój, ciszę, brak rywalizacji, kłótni wśród dzieci, wszechobecna zgoda, uśmiech, poczucie humoru, te walory zapadły nam w pamięć…
do dwujęzycznego przedszkola szwedzko-duńskiego. Przestrzeń, świetne wyposażenie, spokój, to nas zauroczyło. Dwa-trzy pomieszczenia dla jednej ok. 25-os. grupy dzieci! Specjalista, który przychodzi do dzieci indywidualnie. A wszystko to na koszt państwa! Dzieci bawiące się w kałużach, w głębokim śniegu, a przede wszystkim stawianie na SAMODZIELNOŚĆ dzieci w szerokim tego słowa znaczeniu. Normalna, dorosła wysokość mebli w przedszkolach i szkołach. Dzieci radzą sobie niemal na każdym polu dziecięcego życia już od pierwszego roku! Te wrażenia, a także duży spokój, ciszę, brak rywalizacji, kłótni wśród dzieci, wszechobecna zgoda, uśmiech, poczucie humoru, te walory zapadły nam w pamięć…
Ale
czy chcemy, by i u nas tak było? Na pewno wiele elementów tak, przydałyby się,
na niektóre nie mamy wpływu, ale mamy też wiele własnych wypracowanych
sposobów, metod, kierunków, których nam również zazdroszczą za granicą.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz